Jak uczyć dzieci (część 2)

Listen to "Jak uczyć dzieci (część 2)" on Spreaker.

Pozwól dziecku używać własnych słów. Każdy z nas tłumaczy sobie to co słyszy na swój wewnętrzny język. Z tego powodu nie jesteśmy w stanie powtórzyć tego co słyszeliśmy słowo w słowo. Najbardziej widoczne jest to u dzieci, które maja bardzo ubogi zasób słów. Gdy dziecko potrafi powtórzyć to czego się nauczyło swoimi słowami oznacza to, że i zapamiętało, i rozumie. Gdyby jednak dziecko tylko powtarzało słowa, których używają dorośli nauczyciele oznaczałoby to tylko to, że zapamiętało te słowa - prawdopodobnie jednak ich nie rozumie. Największą zaletą mojego podkastu są oczywiście dzieci, które zadają pytania i inne dzieci, które na nie odpowiadają. Np. jedna dziewczynka nie zrozumiała kim jest dwórka królowej, a druga zaczęła jej tłumaczyć, po czym ta pierwsza doszła do wniosku, że dwórka to taka asystentka królowej. Inaczej mówiąc ona przetłumaczyła sobie nieznane słowo “dwórka” na znane “asystentka”. Myślę, że zgodzicie się, że ucząc dzieci, szczególnie te bardzo młode, trzeba je chwalić za odpowiadanie własnymi słowami, bo tylko wtedy możemy mieć pewność, że rozumieją materiał. Jeżeli jeden z moich uczniów powiedział “Dużopolska” nie poprawiałem go, bo świadczyło to o tym, że zrozumiał ideę - jedną część Polski nazwano “Wielkopolską”, a drugą część “Małopolską”. Upieranie się przy pewnych terminach jest oczywiście ważne, ale nie na tym etapie. Dziecko może np. powiedzieć, że Ramzes był królem Egiptu, zamiast poprawnego, że był faraonem. Jednak użycie słowa król ponownie będzie oznaczać, że rozumie, że ten człowiek miał władzę i rządził, a to, że tam używano innego terminu to kwestia nazewnictwa. Oczywiście warto o tym wspomnieć, ale bardziej w formie ciekawostki niż jako próby poprawienia dzieci. Uczenie dzieci w wieku około 10 lat wiąże się jeszcze z kwestią dobrowolności. Na tym etapie ludzie z reguły nie mają dużo silnej woli, którą zdobywa się z wiekiem. Z drugiej jednak strony młodzi ludzie, a szczególnie dzieci są ciekawi świata. Tą cechę traci się jednak z wiekiem. Tak więc dzieci od dorosłych różnią się w tych dwóch punktach: dorośli mają więcej siły woli od dzieci, ale z kolei dzieci okazują więcej ciekawości świata. Sprowadza się to do tego, że dorośli wytrzymają nawet nudny wykład i odniosą z niego korzyści, dzieci prawdopodobnie nie. Tak więc uczenie dzieci powinno iść w kierunku wykorzystania ich ciekawości. Jak to może wyglądać świetnie opisuje książka “Sposób na Alcybiadesa”, w której to chłopcy zarzucali przynętę w postaci jakiegoś wydarzenia z przeszłości, a potem dryfowali po historii. Ja stosuję podobną metodę - opowiadam dzieciom jedno zdarzenie z przeszłości, a potem dyskutujemy o tym. Czasami dyskusja odchodzi od tematów historii i przechodzi np. na współczesną politykę Donalda Trumpa, ale nauka historii polega też na tym, aby wyciągać lekcje z przeszłości, które pomogą nam zrozumieć obecne wydarzenia. Wracając do tej przynęty. Powinny nią być wydarzenia, które zaciekawią lub wręcz zaszokują dzieci. Stosując tą metodę spotkałem się raz z krytyką pewnej słuchaczki, którą zbulwersował odcinek o Bolesławie II Śmiałym i karze jaką poddał niewierne żony swoich rycerzy. Czemu jednak warto stosować taką metodę? Takie szokujące wydarzenie, które jest jeszcze ilustrowane obrazem przedstawiającym to wydarzenie potrafi utkwić w umysłach dzieci na stałe. Jest to pewnego rodzaju hak pamięci na którym można potem powiesić inne informacje. Np. żony rycerzy Bolesława Śmiałego dopuściły się zdrady podczas długiej nieobecności mężów - z tego wynika, że ten król prowadził wiele wojen i miał w tym sporo sukcesów. Z tego wydarzenia, czyli kary niewiernych żon automatycznie przechodzi się do krytyki biskupa oraz jego zabójstwa, a potem wygnania króla Bolesława. Czyli ten jeden hak w postaci szokującej kary niewiernych żon pozwala powiesić sporo informacji na temat wojen Bolesława Śmiałego, jego relacji z kościołem oraz powodów wygnania. Inny przykład to Elżbieta Łokietkówna, która straciła palce broniąc swoich dzieci podczas gdy mąż się schował pod stołem. Ta historia pozwala zapamiętać, że król Władysław Łokietek miał córkę Elżbietę, która wyszła za króla Węgier, a odwiedził ją jej brat znany później jako Kazimierz Wielki. Był on znany ze swoich romansów. Jednym z synów, których obroniła Elżbieta był Ludwik, który także później zostal królem Polski, a stąd już blisko do Jadwigi, czyli wnuczki Elżbiety. Tutaj także historia utraty palców, która sama w sobie jest szokująca, staje się hakiem, na którym można zawiesić informacje o genealogii Piastów. Tutaj dochodzimy do ostatniej kwestii, którą chciałem tutaj poruszyć. Rozmawiając z dziećmi o przeszłości dojdziesz do barier w ich wiedzy. Te bariery nie zawsze będą w wiedzy historycznej. U mnie okazało się np., że dzieci na tym poziomie nie znają nazw wszystkich pokrewieństw. Takie momenty są odkrywcze, bo pozwalają uzupełnić te braki. Tak więc gdy ja to zauważyłem stworzyłem zadania, w których dzieci miały opisać relacje rodzinne rodziny Piastów, np. że Kazimierz Wielki był wujkiem Ludwika, a Ludwik był jego siostrzeńcem, bo był synem siostry. Później się okazało, że jeszcze trudniejsze są koligacje pomiędzy dwoma rodzinami. Tutaj wykorzystałem rodzinę Piastów i Giedyminowiczów. Dzieci poznały relacje typu: Władysław Jagiełło był zięciem Ludwika Węgierskiego, a on był teściem dla Jagiełły. Takie bariery w wiedzy dotyczą też innych dziedzin, jak np. geografia, której poświęcamy dużo czasu na naszych lekcjach. Historia jest rzadko oderwana od geografii, a więc warto się uczyć. Dzieci też lubiły zadania typu ile lat minęło od danego wydarzenia z przeszłości. Jak więc przechodzić do takich zadań. Takie zadanie też jest wyzwaniem. Ja często mówię dzieciom, że jest ono bardzo trudne. Daje mi to dwie rzeczy. Po pierwsze jeżeli dzieci nie wykonają zadania, zawsze mogę im przypomnieć, że przecież mówiłem, że jest trudne i nic się nie stało. Jeżeli jednak je wykonanią choćby w jakiejś części mają większą satysfakcję. Jednak często zamiast mówić dzieciom, że muszą coś wyliczyć można zadanie podrzucić w formie przynęty i po prostu zapytać jak myślisz ile lat upłynęło od tamtego wydarzenia? Niektóre dzieci interesują się tym bardziej od drugich dlatego uczenie w grupie sprawia, że zawsze się znajdzie choć jedno dziecko, które będzie chciało odpowiedzieć na to pytanie, a inne dzieci, które być może są mniej tym zainteresowane zrobią to z chęci rywalizacji.